CHÓR W FILHARMONII ŚWIĘTOKRZYSKIEJ

……”jest cisza,  jakby Chopin przed chwilą zamilkł,

 

lecz niech struna się przypomni srebrna jak te koleiny,

 

zapląsają chmury z sosnami i pagórkami,

 

dzikie wino pocznie szeptać z dzikim winem;

 

no, i już masz…”

30 stycznia w Filharmonii Świętokrzyskiej odbył się koncert wydawałoby się zwyczajny, jak to ma miejsce w każdy piątek, a jednak dla nas wyjątkowy. Wyjątkowy z dwóch powodów. Po pierwsze – za pulpitem dyrygenckim stanął nasz przyjaciel – Zbigniew Goncerzewicz, który w tym dniu obchodził swój jubileusz 50-lecia pracy artystycznej. Po drugie – po raz pierwszy w historii chór nasz stanął na deskach Filharmonii i miał wyjątkową okazję zaprezentowania swoich umiejętności.

 

 

 

Nasz występ poprzedziły próby, w czasie których obydwaj panowie: Zbyszek i Tomek wyciskali z nas ostatnie poty. Bardzo sympatyczne okazało się spotkanie na próbie z orkiestra smyczkową towarzyszącą nam podczas koncertu. Trochę obawialiśmy się jak nas przyjmą zawodowi muzycy. Jak na profesjonalistów przystało okazali nam wiele wyrozumienia, serdecznie nas powitali i cały czas byli dla nas mili i życzliwi. Serdecznie im za tę ciepłą atmosferę i akceptację dziękujemy. Ich ciepłe  powitanie spowodowało, że ostatecznie pozbyliśmy się towarzyszącej nam tremy.

 

 

 

I wreszcie STAŁO SIĘ!!  Wydawało się nam, że to sen! Stanęliśmy w kuluarach filharmonii i wierzyć nam się nie chciało, że za chwilę nastąpi ta chwila i wyjdziemy tam ,w skierowane na nas światła jupiterów. Aż usłyszeliśmy ciche: „teraz!” Ktoś z nas szepnął „Święty Jacku prowadź!”. W umówionym szyku przy oklaskach publiczności weszliśmy na scenę. Stanęliśmy w tej ciszy, wpatrzeni w podniesioną batutę! Drgnęła! Płynny ruch rąk dyrygenta poprowadził nas i towarzyszącą nam orkiestrę, i popłynęły pełne tkliwości i uwielbienia dla  Umęczonego Ciała Pana Jezusa mozartowskie dźwięki „AVE VERUM CORPUS”. Po tym wzruszającym utworze wykonaliśmy a capella „Jasnogórską Bogurodzicę”.

 

 

 

Ten krótki występ był dla nas olbrzymim i niezapomnianym przeżyciem i doświadczeniem, i spotkał się z ciepłym odbiorem ze strony licznie zgromadzonej publiczności. Bardzo , bardzo dziękujemy za wszystkie dowody sympatii i pochwały. Po wspaniałym koncercie, podczas którego wysłuchaliśmy I Koncert skrzypcowy g-moll Maxa Brucha w mistrzowskim wykonaniu Krzysztofa Jakowicza, Symfonię D-dur Josepha Haydna i Wariacje na temat Haydna Johanna Brahmsa nadszedł czas na gratulacje i życzenia dla Jubilata, oraz na Jego bardzo wzruszające „słowo” skierowane do nas. Były kwiaty, życzenia i wreszcie z naszych serc i ust płynące „Plurimos annos” i polskie „Życzymy, życzymy”…..

 

 

 

Dostojny Jubilat jest naszym przyjacielem, doradcą i dyrygentem od kilku lat. Początkowo gościnnie, a następnie na stałe wrósł, wraz z żoną Krystyną, w grono naszej „chóralnej rodziny” Służy nam radą, swym doświadczeniem i pomocą. Za co jesteśmy Mu niezmiernie wdzięczni. Dziękujemy za wszelki trud, za słowa krytyki, otuchy, za cierpliwość i wyrozumiałość. Dziękujemy, że jesteś z nami i życzymy w tak wielkim dniu, zdrowia, pogody ducha i wielu artystycznych uniesień!!!

 

 

 

3 lutego modliliśmy się wspólnie na mszy świętej sprawowanej w intencji Zbyszka i Krysi prosząc Pana o wszelkie łaski dla Nich! Po mszy zostaliśmy zaproszeni na bankiet! Spotkanie upłynęło nam w bardzo miłej atmosferze wspomnień i planów na przyszłość. Wiemy, że czeka nas dużo pracy, że do doskonałości nam wiele brakuje, ale nie boimy się nowych wyzwań, bo takie chwile warte są wszelkiego trudu.

 

 

 

 

30 stycznia w Filharmonii Świętokrzyskiej odbył się koncert wydawałoby się zwyczajny,jak to ma miejsce w każdy piątek,a jednak dla nas wyjątkowy.Wyjątkowy z dwóch powodów.Po pierwsze -za pulpitem dyrygenckim stanął nasz przyjaciel-Zbigniew Goncerzewicz,który w tym dniu obchodził swój jubileusz 50-lecia pracy artystycznej.Po drugie-po raz pierwszy chór nasz stanął na deskach filharmoni i miał wyjątkową okazję zaprezentowania swoich umiejętności.